Warning: include(//modules/mod_articles_categories/cache.php) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /includes/framework.php on line 7

Warning: include(//modules/mod_articles_categories/cache.php) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /includes/framework.php on line 7

Warning: include() [function.include]: Failed opening '//modules/mod_articles_categories/cache.php' for inclusion (include_path='.:/:/usr/local/php/pear5') in /includes/framework.php on line 7

Warning: session_start() [function.session-start]: Cannot send session cookie - headers already sent by (output started at /includes/framework.php:7) in /libraries/joomla/session/session.php on line 411

Warning: session_start() [function.session-start]: Cannot send session cache limiter - headers already sent (output started at /includes/framework.php:7) in /libraries/joomla/session/session.php on line 411
Odnalazłam coś, czego dawno szukałam

Odnalazłam coś, czego dawno szukałam

Drukuj
Paulina Kaspruk

 

Paulina Kaspruk

 

 

Dziś jestem osobą wierzącą i kocham Jezusa Chrystusa za miłość, łaskę i radość, jaką mogę dzięki Niemu doświadczać!

Wychowałam się w rodzinie katolickiej. Już od najmłodszych uczono mnie religii w szkole i w domu. Jednak w miarę gdy dorastałam, wiara w Boga zaczęła u mnie gasnąć. Nie zauważałam w niej nic pozytywnego. Wychowywał mnie tato wraz z dziadkami, gdyż mama zostawiła nas kiedy miałam dwa latka. Dwudziestoletni mężczyzna z małym dzieckiem. Dziś dziękuję Bogu za mojego wspaniałego tatę, który mnie nie zostawił ale poświęcił mi swoje życie i cierpliwość, ponieważ nie byłam łatwym dzieckiem. Najtrudniejszy okres w moim życiu, gdzie tak mocno się pogubiłam to był czas gimnazjum. Bardzo chciałam mieć przyjaciół i być w jakiś sposób zauważona. To zrozumiałe, że przecież nikt nie chce być sam. Zaczęłam mieć problemy z prawem i używkami. Szukałam w tych rzeczach szczęścia, ale to było tylko chwilowe. Po skończeniu gimnazjum, nie bez trudności ale jednak zapisałam się do liceum, do którego chodziła też moja przyjaciółka – Ula. Po wakacjach spędzonych razem z Ulą przestałam mieć problemy ze wszystkim, co dawało mi tą chwilową radość. Wtedy zapragnęłam się uczyć, skończyć szkołę i być kimś. Wiedziałam też, że Ula chodzi do kościoła zielonoświątkowego. Nie przeszkadzało mi to, lecz ja nie widziałam w tym żadnego sensu. W pierwszym półroczu szkoły na języku polskim była omawiana Biblia. Moje myśli zwróciły się ku niej i nie potrafiłam się skupić na niczym innym. Z Ulą rozmawiałam na ten temat, ale nigdy mnie nie wysłuchała do końca. Wracając od Uli do domu praktycznie zawsze przechodziłam obok kościoła. Tak dużo wówczas rozmyślałam… Czy Bóg naprawdę istnieje? Niekiedy chciałam wejść i pomodlić się, lecz nie miałam odwagi, nie czułam w tym miejscu obecności Bożej. Po paru miesiącach, kiedy wiedziałam, że nie poradzę sobie w szkole, postanowiłam na drugie półrocze przenieść się do liceum zaocznego. Wiązało się to z tym, że zostawię Ulę samą w tej szkole i bardzo mi było z tego powodu smutno. Tak bardzo się z nią zaprzyjaźniłam, że była dla mnie jak siostra i nadal nią jest. Dwa tygodnie po moich urodzinach zadzwoniłam do Uli z pytaniem czy się nie spotkamy… Nieraz udawało mi się namówić Ulę, by poszła ze mną ale nie do Zboru, choć dobrze wiedziałam, że ma w ten dzień nabożeństwo…. Przez telefon usłyszałam stanowczy głos Uli, że dziś się nie spotkamy, bo wybiera się do Zboru… Ten dzień był dla mnie bardzo ponury. Nie chciałam siedzieć sama w domu i bez namysłu odpowiedziałam Uli, że z chęcią z nią pójdę, pod warunkiem, że weźmie ze sobą jej dwuletniego brata – Przemka. Umówiłyśmy się na odpowiednią godzinę i pojechałyśmy. Kiedy weszłam do Domu Modlitwy miałam milion myśli na sekundę. Usiadłam na samym końcu… Pamiętam, że nie chciałam się modlić, wstawać, klękać, ani śpiewać. Tak się ucieszyłam, kiedy Przemek na początku nabożeństwa przytulił się i zasnął na moich kolanach. Ludzie śpiewali, radowali się, widziałam w tych osobach pełnię życia, widziałam to czego mi brakowało. Podawali bardzo dużo pieśni do śpiewania a między nimi… jedna, która dotknęła mojego serca:

„Chcę do Ciebie przyjść
Odnów serce me i zmień
przez łaskę, którą mam w Tobie Panie mój
[..]Przychodzę wiedząc, że słabości, które mam
Zabierzesz Panie mój przez moc swej miłości”

To najpiękniejsze słowa, jakie w życiu usłyszałam. Wnet rozpłakałam się. Poczułam wielką miłość i obecność Bożą, jaka na mnie spłynęła. Zapragnęłam poznać Boga, jakiego nigdy nie znałam. Dziś, dzięki Bożej łasce, jestem wolna w Jezusie Chrystusie.

Po tym beztroskim nabożeństwie zapragnęłam przyjść kolejny raz. Tak wiele rzeczy mnie zainteresowało. Czułam, że odnalazłam coś, czego dawno szukałam. Widziałam ludzi czytających Słowo Boże. Ktoś kiedyś mi powiedział, że Biblia jest listem od Boga skierowanym do człowieka. Zaczęłam czytać. Byłam bardzo ciekawa, co Bóg ma mi do przekazania…

Jak już wcześniej wspomniałam, moim wychowaniem zajmował się tata i dziadkowie. Było mi bardzo trudno bez mamy. Miałam bardzo wielki żal do Boga dlaczego tak jest??? Dlaczego nie ma jej przy mnie, kiedy jej najbardziej potrzebuję? Na jednym ze spotkań młodzieżowych modliłam się i zadawałam Bogu pytania, które mnie tak męczyły. Po spotkaniu jedna z sióstr podeszła do mnie i mówiła, że od pewnego czasu czyta jeden fragment z Biblii i myśli o mnie. Tak rozmawiając opowiedziałam jej, co przeżywam i co dzieje się z moją mamą. Wtedy przeczytała mi fragment, nad którym tak rozmyślała:

„Śpiewajcie radośnie, niebiosa, i wesel się, ziemio, i wy, góry, rozbrzmiewajcie radością, gdyż Pan pocieszył swój lud i zmiłował się nad jego biedakami! A jednak Syjon mówi: Pan mnie opuścił i Wszechmocny zapomniał o mnie. Czy kobieta może zapomnieć o swoim niemowlęciu i nie zlitować się nad dziecięciem swojego łona? A choćby nawet one zapomniały, jednak Ja ciebie nie zapomnę. Oto na moich dłoniach wyrysowałem cię, twoje mury stoją mi zawsze przed oczyma. Budowniczowie twoi śpieszą się bardziej niż ci, którzy cię burzyli, a ci, którzy cię pustoszyli, wychodzą od ciebie. Podnieś swoje oczy wokoło i spojrzyj: Wszyscy się zebrali, przychodzą do ciebie. Jakom żyw - mówi Pan - przyodziejesz się w nich wszystkich jak w ozdobę i przepaszesz się nimi jak oblubienica."

Księga Izajasza 49,13-18

Pan jest cudowny! Kocha swoje dzieci i nigdy o nich nie zapomina!

Kolejną wspaniałą sytuacją w moim życiu była ta, w której Bóg pokazał mi, że należy społeczność z Nim stawiać na pierwszym miejscu i ufać Mu bezgranicznie.

W czasie zeszłych wakacji podjęłam pracę. W ten czas zbliżał się też chrześcijański obóz młodzieżowy. Miałam wielkie pragnienie by tam jechać, lecz przeszkadzało mi to, że nie mogłam przerwać tej pracy, bo wiązało się to z dużymi konsekwencjami. Zaczęłam bardzo modlić się do Boga, by móc pojechać na ten obóz. Podsuwałam Bogu swoje pomysły jak by to zrobić, lecz wciąż nie znajdowałam odpowiedzi. Zbliżał się dzień wyjazdu, a ja czekałam na paczkę z ulotkami. Wcześniej przychodziły one w ciągu dwóch, trzech dni, ale tym razem czekałam dłużej. Bardzo mnie zastanawiało, dlaczego ich nie ma… Młodzież wyjechała na obóz… Mijały dni a ja siedziałam w domu. Z dnia na dzień docierała do mnie świadomość, że jednak mogłam na ten obóz pojechać. Na koniec dowiedziałam się, że pracodawca zapomniał o mnie. Było mi bardzo przykro, że nie zaufałam całkowicie Bogu! Pan wie najlepiej jak poprowadzić nasze sprawy! On jest dobry i z Nim każda sytuacja się rozwiąże. Ta sprawa nauczyła mnie, że nie należy kierować się w życiu jedynie własnym rozumem, ale wszystko powierzać w ręce Boże i bezgranicznie Mu ufać, bo Pan jest obecny i w tych dużych i w tych małych rzeczach.

Po tym wydarzeniu zrozumiałam, że Pan jest wielkim Bogiem a ja muszę Mu po prostu ufać. Kiedy kolejny raz będzie taka sytuacja, wiem, że powinnam wybrać ponad wszystko społeczność z Bogiem i Jego ludem. Szłam wówczas drogą, modliłam się i byłam tak wdzięczna Bogu, że nauczył mnie ufać Mu, a z ust wychodziły słowa, których nie rozumiałam, nie znałam. To była taka radość, której nie potrafię opisać. Nikomu o tym nie mówiłam. Po pewnym czasie, kiedy zaczęłam myśleć, że to był chyba chrzest Duchem Świętym, o który już od dawna się modliłam, zaczęły przychodzić zwątpienia, ze to nie to, że tak nie jest. Postanowiłam podzielić się tym z jedną przyjaciółek ze zboru. Ona bardzo się ucieszyła i po nabożeństwie pojechałyśmy do niej do domu a wieczorem modliłyśmy się. Bardzo chciałam być pewna czy naprawdę Bóg ochrzcił mnie Duchem Świętym. Wtedy po raz pierwszy otworzyłam w pełni swoje serce, a modlitwa zdawała się nie mieć końca, była cudowna, taka piękna. Byłam już przekonana i do dziś doświadczam tego wielkiego pocieszenia.

Miesiąc później z siostrami i braćmi oraz naszym Pastorem pojechaliśmy na konferencję młodzieżową na Ukrainę. Tam mogłam doświadczyć kolejnego Bożego cudu i zmiany w moim życiu. Kiedy byliśmy na tamtym miejscu, było wezwanie do młodzieży, której coś jeszcze ciąży na sercu, albo która czegoś nie wyznała jeszcze Bogu. Pragnęłam tylko jednego – aby Bóg mi wszystko wybaczył i zapomniał o moim grzesznym życiu. Wyszłam modlić się, a moje serce biło mocno. Wylałam całą swoją duszę przed Panem, tak prosto, bez ukrywania czegokolwiek. Przyszłam do Niego taka, jaka jestem. Nigdy wcześniej nie przychodziłam do Boga z wszystkimi sprawami, bo wielu sama się wstydziłam. Czułam jak ciepło spływa dookoła i ogarnia mnie jak ciepły deszcz z nieba. Wiedziałam, że Bóg wysłuchał mnie i byłam ogromnie wdzięczna i szczęśliwa. Kiedy skończyła się modlitwa wiedziałam, że Pan dopomógł mi dokończyć wielki i trwały mur.

Bóg jest wspaniały i okazał mi wielką miłość,  za którą będę Mu wiecznie dziękować:

„Tylko w Bogu moje jest zbawienie

W Nim jedynie duszy ukojenie”

W tym roku zapragnęłam także zawrzeć z Bogiem przymierze poprzez chrzest wodny. Nastąpi to już niebawem.

A dla Ciebie Drogi Czytelniku zostawiam werset, który mi towarzyszy do dziś: J

„Powierz Panu drogę swoją, Zaufaj mu, a On wszystko dobrze uczyni."

Psalm 37,5

 

Copyright 2011 Odnalazłam coś, czego dawno szukałam. Chrześcijańska Wspólnota Zielonoświątkowa - Zbór w Legnicy
Joomla templates 1.7 by Hostgator