Dobry człowiek = ZBAWIONY ?

Drukuj
Marta Siebert

Marta Siebert

 

Byłam zwykłą dziewczyną, podobną do innych. Wzorowa córka swojej mamy, ambitna, dobra uczennica, oddająca swój wolny czas dzieciom w pracy społecznej w ramach wolontariatów. Myślę, że uważałam się za dobrego człowieka. Nie kłamałam, byłam miła, oddawałam swój czas innym. Trwałam jednak w grzechu. Nie przejmowałam się tym, bo wszyscy moi znajomi robili to samo. Teraz już wiem, że odnośnikiem nie są inni ludzie, ale Boże Słowo i Jego prawo.

Miałam szesnaście lat. Przyszedł czas, kiedy miałam wziąć bierzmowanie. Na pierwsze zajęcia przygotowawcze przyszłam jako osoba, która niekoniecznie była zainteresowana Bogiem. Jednak w trakcie cotygodniowych spotkań w kościele, zaczęłam pragnąć Boga, o którym tak mało wiedziałam. Dowiedziałam się, że kiedy człowiek jest ochrzczony przez Boga Duchem Świętym, mogą wystąpić w nim takie znamiona jak glosolalia, czyli modlitwa w innych językach. Ksiądz tłumaczył, że człowiek nie rozumie języka, w którym się modli ale zdarza się, że inni ludzie, znający ten język, mogą zrozumieć, że człowiek ten chwali Boga i wygłasza Jego dzieła. Pomyślałam, że takie cudowne rzeczy dzieją się zapewne tylko wśród takich ludzi jak np. Ojciec Pio. Na bierzmowanie oczekiwałam z niecierpliwością, co jak na nastolatkę jest raczej rzadkością. Nie wiem do końca czego oczekiwałam ale wiem, że nic się nie wydarzyło. Miałam wrażenie, że taka sama, jaka weszłam do kościoła na tą ceremonię, taka stamtąd wyszłam. Tak moja „przygoda z Bogiem” miała się zakończyć, myśląc, że to wszystko co usłyszałam niekoniecznie jest zgodne z prawdą.

Po pewnym czasie w moim życiu pojawiła się osoba, która powiedziała mi o Biblii, która okazała się być swego rodzaju listem napisanym przez Boga do człowieka. Usłyszałam o Bogu żywym, który nie leży jako małe dziecko w żłobie i nie wisi na krzyżu – słaby, bezsilny, martwy. Usłyszałam o Bogu, który powstał z martwych i żyje. Usłyszałam o Jezusie, który umarł za każdego człowieka, aby mógł być zbawionym z łaski przez Jego śmierć; o Jezusie, który pragnie przemienić życie człowieka, który Mu na to pozwoli.

Pośród różnych zajęć, pracy i wśród dużej grupy znajomych i przyjaciół czułam się bardzo samotna. Mimo tego, że miałam ludzi, których kochałam i którzy z pewnością kochali mnie, to jednak nie miałam nikogo, do kogo mogłabym zadzwonić i kto przyjechałby tylko po to, żeby ze mną pomilczeć. Czułam, że aby zdobyć sympatię innych ludzi, muszę być szczupła i zawsze dobrze wyglądać. Kiedy po spełnionych obowiązkach wracałam do domu, siadałam w pokoju i potrafiłam godzinami nic nie robić, patrząc w ścianę. Czułam, że jestem w coraz gorszym położeniu, ale nie potrafiłam stawić czoła sama sobie.

W takim poczuciu beznadziei zapragnęłam nowego życia. „Chciałabym być jak małe, nowonarodzone dziecko i patrzeć na drzewa, kwiaty, niebo, Słońce i wszystko to, co mnie otacza tak, jakbym patrzyła na nie po raz pierwszy. Chciałabym słuchać śpiewu ptaków tak, jakbym słyszała je po raz pierwszy. Chciałabym mieć szansę na nowe, lepsze życie.”, myślałam. Wiedziałam już, że tylko Jezus może to uczynić i wnieść w moje życie prawdziwą radość i pokój.
W prostocie mojego serca, prowadząc  rozmyślania podczas spaceru w parku, pomodliłam się  słowami jednej z pieśni: „(…) trzymaj mnie, przyciągnij swą miłością, przyciągnij mnie, chcę blisko Ciebie być”. Chciałam, żeby Bóg mi pokazał drogę, którą mam iść i tak się stało. Osobiście doświadczyłam Jego mocy. Zrozumiałam, że aby żyć z Jezusem i dla Niego, nie mogę już dłużej trwać w moich grzechach. Pragnęłam tej niewinności małego dziecka. Pamiętam to cudowne uczucie, kiedy poprosiłam Jezusa o przebaczenie. Wszelki ciężar, który mnie przygniatał został ze mnie zdjęty a smutek został zastąpiony radością. Do poprzednich grzechów wracać już nie chciałam, a wręcz nabrałam wstrętu do tych rzeczy, które wcześniej wydawały się być dla mnie normalnością. Rzeczywiście Bóg uczynił mnie nowym stworzeniem i mogłam jak dziecko na nowo odkrywać świat z zupełnie innej perspektywy.

Zaczęłam czytać Biblię. Tak wiele ogromnych i opasłych książek można czytać. Pomimo tego, że to właśnie Biblia jest światowym bestsellerem, jak często wydaje się ona nieatrakcyjna? Zawsze – dopóki po nią nie sięgniesz. Kiedy ja rozpoczęłam jej lekturę, nie mogłam się od niej oderwać. W zakamarku każdej księgi kryła się wskazówka, jakby oczekująca specjalnie na mnie. Rozpoczęłam od Ewangelii. Były one przepełnione historiami na temat życia Jezusa i nagle poczułam, że zaczynam Go poznawać i odkrywać jakim On jest naprawdę. Bóg bardzo szybko zaczął odpowiadać na moje modlitwy. Jego odpowiedzi mogłam widzieć jedną po drugiej. Wiele osób zauważyło we mnie zmianę. Moja ukochana mama zapytała mnie w tamtym czasie: „Czy coś się stało? Jesteś jakaś taka szczęśliwa?” Te słowa wiele dla mnie znaczyły, ponieważ zrozumiałam, że już nie jestem tą samą dziewczyną ze smutkiem w sercu, ale szczęśliwą z Jezusem. W samej sobie zobaczyłam, że nagle stałam się wolna: nie musiałam się odchudzać, nie musiałam mówić słów, których mówić nie chciałam, nie musiałam się smucić i nie musiałam być samotna. Byłam z Jezusem: wolna i radosna.

Kilka dni po tym, jak zdecydowałam się, że chcę żyć dla Jezusa, pojechałam na zjazd młodzieżowy, gdzie mogłam poznać wielu młodych ludzi, którzy okazali się być takimi jak ja. Tam mogłam bardzo dużo usłyszeć o Bogu i wiele z Nim rozmawiać w modlitwie.
Zaraz potem, po 11 dniach od mojej decyzji, na niedzielne nabożeństwo szłam z podekscytowaniem i jakby poczuciem, że coś się wydarzy. Tak bardzo pragnęłam się modlić! Podczas czasu modlitwy, uklęknęłam i wyznałam Panu grzech, o którym Mu jeszcze nie powiedziałam. W tym też momencie zapragnęłam chrztu w Duchu Świętym. Modliłam się: „Boże, ja już bardziej otworzyć się nie mogę” i wtedy nagle z moich ust zaczęły wypływać inne słowa. Dla osoby, która tego nie przeżyła, może to się wydawać niezrozumiałe, tak jak dla mnie do tamtego czasu. Zobaczyłam, że obietnica z Biblii wykonała się także dla mnie i że chrzest w Duchu Świętym i modlitwa językami jest dla każdego wierzącego!

Kolejną bardzo ważną decyzją w moim życiu było złożenie Bogu ślubowania podczas chrztu wodnego. Decyzję ta podjęłam zupełnie świadomie, jako wyraz mojej wiary i posłuszeństwa słowom Pana Jezusa zapisanymi w Ewangelii Marka 16,16: Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy, będzie potępiony,
To był jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu.

Niektórzy mówią, że straciłam wszystko. To nieprawda. Wszystko zyskałam, a straciłam to, co bolało i było trudne. Nie potrzebuję alkoholu aby zaspokoić swój ból i żal albo wielkich imprez, żeby się odprężyć. Pokój, ukojenie i odpocznienie mam w Bogu. To jest realne.

Ostatnio moja koleżanka zapytała mnie co robię dla siebie, dla własnej przyjemności. Nie potrafiłam wtedy odpowiedzieć. Teraz odpowiedziałabym, że dla własnej przyjemności i satysfakcji służę Bogu, piszę artykuły, śpiewam piosenki o tematyce chrześcijańskiej i czytam Biblię... żyję :) Może brzmi to jak „fanatyzm”, jednak doczytajcie do końca:
Gdyby jakiś człowiek na ziemi postanowił umrzeć za Ciebie, gdyby wypchnął cię z torowiska pędzącego pociągu, sam wpadając pod niego, a potem jakimś cudem by przeżył, jaka byłaby twoja reakcja? Czy przeszedłbyś mimo, myśląc, że dobrze jest żyć? Czy ewentualnie zainteresowałbyś się  tą osobą na chwilę, a potem odszedł, zapomniał i żył dalej, „korzystając z życia”? Myślę, że nie… Ale czy Jezus nie uczynił więcej?
 

Copyright 2011 Dobry człowiek = ZBAWIONY ?. Chrześcijańska Wspólnota Zielonoświątkowa - Zbór w Legnicy
Joomla templates 1.7 by Hostgator