Być szczęśliwym

 

Moje rozważania Bożego Słowa pomagają mi widzieć rzeczywistość , taką jaka ona jest . Bez przebarwiania , szarą czy jasną , ale rzeczywistość . Myślę też , że dobrze jest posłuchać i usłyszeć , popatrzeć i zobaczyć , może nawet zobaczyć to czego dotąd widać nie było .

Będziemy się zatem skupiali dziś nad słowem – Szczęście.

Czytaj dalej

Pokora – ukryty klejnot

 

Pokora to temat zupełnie nieakceptowany w etyce współczesnego świata, jednak stanowiący ważny element nauczania Biblii.

Pan Jezus nawoływał do niej, mówiąc: Weźcie na siebie moje jarzmo
i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych
(Mat. 11,29). Boży Syn, wskazując na samego siebie, dotyka tematu, który był niejako Jego „wizytówką”, sposobem na życie połączone z Ojcem.

Czytaj dalej

Nie będziesz kusił Pana Boga swego

 

Poruszając ten temat mam świadomość powagi jaka jest wymagana przy rozważaniu tego biblijnego polecenia: Nie będziesz kusił Pana Boga swego. Chciałbym zachęcić do wnikliwej analizy tego tematu, ponieważ z pewnością nikt nie chciałby być tym, który kusi Pana Boga. Zostaliśmy zaproszeni do społeczności z Bogiem, co stwierdził apostoł Jan pisząc: co widzieliśmy i słyszeliśmy, to i wam zwiastujemy, abyście i wy społeczność z nami mieli. A społeczność nasza jest społecznością z Ojcem i z Synem jego, Jezusem Chrystusem (I Jana 1,3).

Czytaj dalej

Choruje kto między wami

 

 

Słowo Boże mówi nam, że Pan Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, jednocześnie przygotowując mu warunki zapewniające szczęście i radość pochodzące z życia w społeczności z Bogiem. W tej doskonałej harmonii nie było miejsca na choroby, dolegliwości czy śmierć.

Czytaj dalej

Nie żałuj swoich łez

 

                Za dni swojego życia z głośnym wołaniem i płaczem zanosił On gorące prośby i błagania [Hbr.5,7BT] Kiedy zanurzam się w głębię tego tekstu , to dostrzegam , że Jezus przeżywał w czasie swojej ziemskiej podroży , to samo , co i my przeżywamy . Skrapiał łzami swój ołtarz , jak i my skrapiamy , budując co raz to nowe ołtarze . Kiedy uczniowie Jakub i Jan prosili o odpowiednią pozycję dla siebie , być jak najbliżej swojego Pana , którego kochali , Jezus zapytał wprost : czy możecie pić kielich , który ja piję ? Odpowiedź była bez wahania – możemy ! Kielich pić będziecie … odpowiedział Jezus .

Czytaj dalej

Triumf czy porażka?

 

Słyszałem już pytanie skierowane do mnie przez młodego człowieka . Dlaczego po latach twojej wiary i nie łatwej drogi za Chrystusem nie widać w tobie zwycięstwa ani triumfu . Dlaczego jesteś jak pochylone samotne drzewo , powiedz dlaczego ? Kiedyś byłeś widoczny wszędzie tam gdzie trzeba było widzie ciebie . Dziś pozostało tylko echo dawnych wspomnień . Czy tak musi wyglądać życie chrześcijanina pod koniec jego drogi ? No właśnie , czy tak musi wyglądać ?

Czytaj dalej

Dary losu – starość

 

          Idę w stronę ciszy i nie znanej  przestrzeni .
Idę na spotkanie z moim przeznaczeniem , tam  skąd nigdy się nie wraca – nigdy !

Człowiek urodzony z niewiasty żyje krótko i jest pełen niepokoju . Wyrasta jak kwiat i więdnie , ucieka jak cień i nie ostaje się .Bierzesz nad nim górę i odchodzi , zmieniasz jego oblicze i odprawiasz go . Lecz dopóki ma ciało , odczuwa ból , dopóki jest w nim tchnienie , smuci się .[Jb]

Nasze ludzkie życie osadzone jest w przestrzeni w której człowiek szuka sobie domu , chleba , szuka Boga i zmierza ku swemu przeznaczeniu . Jednak nasze domy zbudowane przez nas z czasem pustoszeją i zapadają się pozostawiając ślad po sobie, że kiedyś tu był dom i było życie . Taki smutny widok ukazuje nam możliwość przejścia do innego domu , domu w niebie.

Czytaj dalej

I List do znużonych świętym życiem

 

Ludzie urodzeni krótko przed drugą wojną światową i po niej to ludzie, którym los nie szczędził razów, a jeżeli dodać prześladowanie z powodu inności wyznaniowej, to nawet upływ czasu nie zaorze tych przykrych wspomnień. Nie chcę jednak wspominać bolesnych chwil lecz porównać nasze przeżycia z doświadczeniami postaci biblijnych, w szczególności z brakiem odpowiedzi na modlitwę dobrze, według nas, uzasadnioną. Kochali oni Boga tak, jak my Go kochamy, a przecież dopuścił, by przeżywali dotkliwy smutek, przygnębienie i wewnętrzne rozdarcie.

Czytelnym obrazem świętego życia są Zachariasz i jego żona Elżbieta (Łk 1,5-25). Biblia mówi, że oboje byli sprawiedliwi wobec Boga w swoim nienagannym postępowaniu. Niewątpliwie jako młode małżeństwo, stwierdziwszy, że Elżbieta jest niepłodna, modlili się o syna. Ten okres ich pobożnego życia, i modlitwy, był bardzo długi: od młodości aż do podeszłego wieku.

Gdy w życiu Elżbiety był zwyczajny czas rodzenia dzieci, każda jej odpowiedź na nieme pytanie w oczach męża, że i tym razem nie będą mieli dziecka, wywoływała nie tylko u niej, ale i u Zachariasza coraz głębszy i dotkliwszy smutek. Pamiętajmy też, że Zachariasz jako kapłan zawsze wykonywał to, co było jego powinnością w służbie przed Panem, chociaż w sercu nosił żal i smutek.

Jego spotkanie z aniołem przy ołtarzu kadzidlanym jest znamienne. Kadzidło to biblijne wyobrażenie oddawania chwały Bogu, a świątynia, miejsce składania ofiary, to obraz Bożej obecności. I pomyśleć, że oto postarzały człowiek stoi tam z sercem zamkniętym i zbolałym ze względu na brak odpowiedzi na modlitwę.

Ten obraz Zachariasza odzwierciedla i dziś stan wielu pobożnych i szlachetnych chrześcijan, znużonych świętym życiem. Do takiego znużenia przyczynia się wiele życiowych sytuacji, np. złe relacje w rodzinie, a także w zborze, cierpienia fizyczne, wdowieństwo oraz – modlitwy bez odpowiedzi. Bo przecież ludzie doświadczani przez te trudności przynosili je wszystkie przed oblicze Ojca i wiem, jak wielu zawiedzionych jest brakiem odpowiedzi na swoją modlitwę.

Zachariasz nie był w stanie przyjąć pocieszenia, uwierzyć w Boże poselstwo, zapowiadające narodziny upragnionego syna. Odpowiedź, jakiej udzielił aniołowi Bożemu, ujawnia, co nurtowało jego serce: “Jestem stary, a żona moja w podeszłym wieku, po czym więc to poznam?” – mówi z niedowierzaniem i smutkiem.

Taki stan w niejednym zmęczonym sercu trwa od lat. Mimo tylu wieków nic się bowiem nie zmieniło: człowiek przeżywa to samo rozdarcie, jest pełen niepokoju, odkąd utracił poczucie bezpieczeństwa, jakie miał – nie będąc tego świadomy – w Edenie. Oczywiście, są w życiu Bożych dzieci chwile radości, uniesienia i błogości, ale czy zawsze tak jest? “Przewlekłe oczekiwanie sprawia sercu ból, lecz życzenie spełnione jest drzewem życia” – mówi Księga Przypowieści (13,12). Długie wyczekiwanie sprawiało ból Zachariaszowi i nam sprawia go również.

Ale w historii tej kryje się coś bardzo cennego: i dla Zachariasza, i dla nas. Pan Bóg nie odrzucił Zachariasza. Nie powiedział: “Chciałem spełnić twoje oczekiwanie, ale ty zgorzkniałeś i dziś nie nadajesz się do niczego”. Niejeden współczesny Zachariasz mógłby usłyszeć o sobie taką opinię nawet z ust bliskich mu ludzi. Jak to dobrze, że Pan Bóg nieraz myśli i postępuje z nami inaczej niż nasi bliźni.

Ale to nic, przyjacielu, ty wciąż jeszcze istniejesz i jesteś w drodze. Więc musisz jeszcze iść dalej, by uznać sens swojego istnienia – wobec Boga, wobec innych i wobec siebie samego. Idź dalej, może jeszcze będzie ci dane chociaż raz stanąć na Górze Przemienienia, abyś lepiej zrozumiał siebie samego i tych, którzy mówią, że cię kochają. Abyś mógł wziąć nieco świętości jak kiedyś, zejść na dół i nie potykać się o byle co. Przypomnij sobie, jaki wtedy byłeś uduchowiony, jak czułeś się święty i silny, zdolny przebaczać i powiedzieć: “Przebacz!”. Przypomnij sobie również, jak musiałeś zejść na dół i znalazłeś się na drodze do Emaus ze swoim przygnębieniem i swoim zwątpieniem. “A myśmy się spodziewali…”

Zdobądź się zatem jeszcze na to, abyś umiał rozdawać uśmiech i życzliwość, bo kiedy stracisz miłość, to pozostanie tylko troska o siebie, a kiedy u kresu dni obejrzysz się wstecz, zauważysz, że niewiele wiesz o życiu. Co zatem masz zrobić? Odpowiedź nasuwa się tylko jedna. Wróć do siebie, zrzuć z siebie to, do czegoś się przyzwyczaił, to, coś uznał za swoje, bo po drugiej stronie nic z tego nie będzie przydatne. Lecz abyś mógł to zrozumieć, musisz wejść w ciszę i odkryć prawdę o sobie, o swoim niezadowoleniu z siebie, a może i zagubieniu.

Eliasz nie znalazł ukojenia w potężnym wichrze i trzęsieniu ziemi. Potrzebował cichego i łagodnego powiewu, a gdy on nadszedł, Eliasz wyszedł z kryjówki i usłyszał swoje imię. Tego potrzebował człowiek zmęczony upałem dnia i chłodem nocy.
Spróbuj zanurzyć się w Bożą ciszę, bo tylko cisza jest balsamem dla zmęczonych świętym życiem. “Jedynie w Bogu jest uciszenie duszy mojej, bo w nim pokładam nadzieję moją!” (Ps 62,6).

II List do znużonych świętym życiem

 

Każdy musi pokonać swoją przestrzeń pustyni, Ogród Getsemane i swoją Golgotę…”

Każdy, komu dane jest żyć dostatecznie długo, na pewno stanie wobec trudnych i nie zawsze zrozumiałych dla siebie zdarzeń. Wyjaśnianie ich jest trudnym zagadnieniem, jednak poszukując choć częściowej odpowiedzi, próbuję szukać wzorców, postaw i zachowań ludzi, których doświadczenia były podobne do naszych. Analizując ich życie, możemy się wiele od nich nauczyć.

Nasuwa mi się tu obraz Bożego człowieka imieniem Asaf. Był poetą, muzykiem, śpiewakiem, dyrygentem, prorokiem, pewnie też mężem i ojcem. To Asafowi Dawid zlecił – po przeprowadzeniu się do pałacu na wzgórzu Syjon – aby dzień i noc rozbrzmiewało stamtąd uwielbienie dla Pana, Boga Izraela. Myślę, że Asaf tę propozycję przyjął z radością i spełniał ją należycie. Większość czasu spędzał w Przybytku Pańskim, otoczony Bożą chwałą i obecnością swojego Boga (czytamy o tym w I Księdze Kronik 6,16-24 i 16,4-7).

 Przyczyny bolesnych doświadczeń Asafa są osnute tajemnicą, ale gdy czyta się sygnowany jego imieniem Ps 77, już w pierwszym wierszu ujawnia się jego dramat: “Głośno wołam do Boga i krzyczę…” Następne wiersze jeszcze bardziej podwyższają temperaturę: “szukam Pana w dniu niedoli, ręka moja wyciągnięta w nocy nie mdleje, dusza moja nie chce przyjąć pocieszenia, gdy wspominam o Bogu, jęczę, gdy rozmyślam, duch mój omdlewa”.

Czy nie pamiętacie takich dni i nocy?             

 Asaf próbuje szukać rozumowego rozwiązania swego problemu, snuje domysły, skupia się na sobie i użala, co w ciszy nocnej jest szczególnie łatwe, zwłaszcza gdy odczuwa się ciężar własnego istnienia. W końcu mówi: “Czy zapomniał Bóg litości?”

Takie chwile i dziś nie są obce Bożym dzieciom. Podobnych przykładów w Biblii można znaleźć wiele, a jeszcze więcej wokół siebie. Ale my pozostańmy jeszcze przy tym jednym na chwilę. Ten fragment Słowa Bożego wyraźnie ukazuje, że Pan Bóg dopuszcza, by Jego dzieci szły ciemną doliną, poddając ich wiarę próbie. Nie bez powodu jest w Biblii obraz wytapiania złota w ogniu (1 Pt 1,7). Właśnie w ogniu doświadczeń ujawnia się to, co w oczach Boga najważniejsze. To wiara chrześcijan, którzy przez dwadzieścia wieków są poddawani próbom, aby okazali się świętymi ze swoją doświadczoną wiarą. Człowiek może być święty tylko wraz ze swoją doświadczoną wiarą. To wiara wyznacza twoją przyszłość tu i w wieczności. To przecież opierając się na swojej wierze, poświęcałeś się bezinteresownie i angażowałeś w ludzkie sprawy. I to właśnie wtedy prawie dotykałeś Boga.

Spróbujmy popatrzeć, jak Asaf otrząsnął się ze swego dramatu. Asaf nagle przestał się skupiać na sobie i swojej niedoli, a skupił się na swoim Bogu. Ten moment to naprawdę ważna lekcja; jeżeli tego nie potrafimy się od niego nauczyć, przeciwnik może nas zamęczyć na śmierć. Wiersz 14 świadczy o tym, że Asaf jakby ocknął się: “Boże, święta jest droga Twoja, któryż bóg jest jak Bóg [nasz]”. Proszę popatrzeć, jak niewiele potrzeba, by ze smutku przejść do radości. Tak stało się w przypadku Asafa, a jak to jest z nami?

Wszyscy podobni jesteśmy do Asafa i wszyscy jesteśmy zdolni postąpić, jak on postąpił; potrzeba tylko chęci, by nadal się uczyć, i chęci dokonywania zmiany w sobie.

Idąc tą ścieżką, idziemy drogą życia; idziemy też tropem tych, którzy tę drogę przeszli przed nami i pozostawili własną historię, godną naśladowania. Jednak doświadczenia wskazują, że każdy musi pokonać swoją przestrzeń pustyni, Ogród Getsemane i swoją Golgotę. Dopiero potem będzie dom Ojca, do którego zdąża twój duch, bo on najlepiej wie, gdzie jest twoje miejsce i twoje przeznaczenie. 

III List do znużonych świętym życiem

 

Biblia jest pełna obrazów, które ukazują, jak Boży ludzie w trudnych chwilach swojego życia szukali Boga, a On dawał im dowody swojego istnienia i swojej miłości do nich. Zatem póki żyjemy, szukajmy Pana, dopóki można Go znaleźć. A On, ustami swego proroka Jeremiasza, zapewnia: “gdy mnie szukać będziecie, znajdziecie mnie, gdy mnie szukać będziecie całym swym sercem” (Jr 29,13).

Rzeczą oczywistą jest, że szukanie Boga nasila się w potrzebie. Pan Bóg często przypomina swoim dzieciom w cierpieniu, że “JEST”, i ich wiarę buduje nie tylko na cudach, ale i na opóźnionych odpowiedziach na modlitwę, z tym że jest to Boży sposób budowania wiary, nie zawsze dla nas zrozumiały. Każdy chrześcijanin, niezależnie od tego, jak długo wierzy, powinien być świadom, że Pan nikogo nie odrzuca, a jeśli zasmuca, to znowu się lituje – przypomina Jeremiasz w swoich trenach.

Jednym z takich obrazów, który noszę w sobie, jest historia Jakuba. Jego sposób poszukiwania Boga w potrzebie może i nam pomóc znaleźć ukojenie, tak jak Jakub je znalazł. Każdy z nas w swoim życiu, ze wszystkimi jego zawirowaniami, potrzebuje doświadczać Bożej obecności. Nie mam tutaj na myśli przeżyć wspólnotowych, kiedy tak łatwo być zanurzonym w Bożej chwale wśród współbraci. Jednak bez doświadczania Boga w sposób osobisty i bezpośredni, człowiek czuje się z czasem zagubiony. Pozostaje mu tylko religijność, widzi wiele domniemanych zagrożeń, których szatan codziennie używa, by go zmęczyć, w końcu powalić, a najchętniej – zniszczyć. Tak bardzo potrzebujemy w dniach niedoli Bożego dotknięcia, by nie popaść w rozpacz i nie zostać pokonani.

Biblia mówi, że całe Pismo przez Boga jest natchnione; nie wątpię, że i historia, którą zamierzam przypomnieć, zawiera Boże przesłanie dla Bożych dzieci. Odzwierciedla bowiem ludzkie postawy na przestrzeni wszystkich wieków – nasze również, jeżeli Biblia jest drogowskazem i światłem na ścieżkach naszego życia.

Zapraszam czytelników tego listu do krainy Edomu, w okolice góry Seir, a wydarzenia te można śledzić w I Księdze Mojżeszowej 32 i 33. Te dwa rozdziały ukazują dramatyczny czas w życiu Jakuba, gdy zmierza z całym swoim dobytkiem do Betel. Betel to inaczej Boży Dom. Jakub wie, że musi spotkać się z Ezawem, swoim bratem. Czuje, że Ezaw może nosić żal i zemścić się za to, co się wydarzyło w rodzinnym domu przed dwudziestu laty.

Jakub boi się o swoje życie i bardzo potrzebuje Bożego wsparcia. Modli się, przypominając Bogu o Jego obietnicach, a jednocześnie woła: “wyrwij mnie z ręki brata mego”.

Zwróćmy uwagę, co czyni Jakub, by to wsparcie od Boga otrzymać. Cały swój dobytek i swoją doczesność pozostawia, ponieważ rodzi ona zawsze zbytnią troskę. Jakub przeprawił więc wszystko, co miał, na drugi brzeg potoku i pozostał sam.

Jest noc, można sobie tylko wyobrazić, jak czuł się w ciemnościach samotny człowiek. Jakub pozostał sam na sam z sobą i wtedy spotkał Tego, który udziela błogosławieństwa, i trzymał się Go mocno mimo cierpienia, jakie go spotkało i w skutek którego okulał. “Nie puszczę cię, dopóki mnie nie błogosławisz. I tam mu błogosławił”.

Za swą nieugiętą postawę Jakub otrzymał to, czego potrzebował. W drodze do Betel trwoga, niepokój, ciemność i samotność, nagle “JESTEM”, bo mnie potrzebujesz, by ci błogosławić na dalszą drogę. Jedno z imion naszego Boga brzmi “PAN JEST TU” (Rdz 28,16).

Potrzebujemy takich przeżyć na naszej drodze do Bożego Domu, gdzie Ojciec czeka na swoje dzieci, które zmierzają do Niego drogą, na której On im błogosławi.