Dobry człowiek = ZBAWIONY ?

 

 

Byłam zwykłą dziewczyną, podobną do innych. Wzorowa córka swojej mamy, ambitna, dobra uczennica, oddająca swój wolny czas dzieciom w pracy społecznej w ramach wolontariatów. Myślę, że uważałam się za dobrego człowieka. Nie kłamałam, byłam miła, oddawałam swój czas innym. Trwałam jednak w grzechu. Nie przejmowałam się tym, bo wszyscy moi znajomi robili to samo. Teraz już wiem, że odnośnikiem nie są inni ludzie, ale Boże Słowo i Jego prawo.

Czytaj dalej

Moje życie ma sens!

A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie.
Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem
(por. Jer 29,13).

Był taki czas w moim życiu, gdy nieświadomie szukałam Boga. Chciałam znaleźć sens życia i szczęście. Nie wiedząc, że cel moich poszukiwań jest tak blisko, codziennie wieczorem zasypiałam z myślą, że minął kolejny dzień, a ja nadal nie wiem po co żyję!

Czytaj dalej

Takie było moje życie

 

Biblia mówi: „Jeśli mówimy, że z Nim społeczność mamy, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie trzymamy się prawdy. (…) Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy i prawdy w nas nie ma.” (I List św. Jana 1:6;8)

Od małego chodziłem z mamą do zboru (kościół protestancki) – miejsca gdzie zgromadzali się ludzie wierzący, kochający Boga. Lecz nie interesowałem się specjalnie Bogiem, tym, jakie mam z Nim relacje.

W wieku 13 lat, pokutowałem przed Nim za moje grzechy, przebaczył mi je i byłem z tego powodu niezwykle szczęśliwy. Lecz na tym, moje poznawanie Boga się skończyło… Życie codzienne powoli zacierało u mnie miłość do Boga, zacząłem się od Niego oddalać, zaniedbywać to co mi darował… Po upływie pewnego czasu, wróciłem do grzechu, zostawiając mojego Jezusa na krzyżu…

Czytaj dalej

…A w sercu pustka…

 

Urodziłam się w rodzinie katolickiej. Od dzieciństwa chodziłam do kościoła. Wiedziałam, że  Bóg istnieje i codziennie wieczorem klękałam aby się do Niego modlić. Modliłam się wyuczonymi modlitwami sądząc, że to w zupełności wystarczy i że nie trzeba robić niczego więcej. W miarę jak dorastałam przestałam chodzić do kościoła. Uważałam siebie za osobę wierzącą, pomimo tego że w moim życiu tak naprawdę nie było miejsca dla Boga i w niczym nie przypominało ono życia dziecka Bożego. Zarówno w gimnazjum jak  i na początku liceum, moim życiem były treningi, przyjaciele i zabawa. I w takim stanie trwałam kilka lat, poświęcając temu każdą wolną chwilę. Czułam się szczęśliwa ale to szczęście było tylko pozorne i chwilowe.

Czytaj dalej

Co z tego, że będę kimś na ziemii jeżeli dla Boga będę nikim…?

 

Zwykle byłam i jestem optymistką. Kiedy jest źle, mam problemy to wiem, że będzie w końcu wyjście z trudnych sytuacji. Od najmłodszych lat rodzice uczyli mnie, ze Bóg daje wyjście z każdej sytuacji. Uczęszczałam z moją rodziną na nabożeństwa do zboru, jednak moje serce było daleko od tego co działo się na społecznościach…

Zawsze tłumaczyłam sobie, że mam dużo czasu, aby się nawrócić. Kiedy zaczynałam dorastać to Bóg stopniowo był odsuwany na dalszy plan, a samotność i pustkę starałam się wypełniać spotkaniami ze znajomymi.

Czytaj dalej

Żle jest żyć bez Boga

 

 

Źle jest żyć bez Boga lub inaczej mówiąc: nie warto żyć w grzechu i w „świecie” o czym sam się w swoim życiu przekonałem. Kto „przyjaźni się” ze światem i żyje w nim, ten jest wrogiem Boga, jak mówi Biblia: Wiarołomni, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem, to wrogość wobec Boga? Jeśli więc kto chce być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga (Jak. 4,4).

Nawiązując do powyższego wersetu, chcę ze wstydem wyznać, że byłem kiedyś wrogiem Boga i żyłem według nauki tego świata. Mimo to Bóg się ode mnie nie odwrócił i cały czas bardzo mnie kochał, co pokazał w bardzo prosty sposób.

Czytaj dalej