Nie jesteśmy handlarzami Słowa

 
Apostoł Paweł złożył oświadczenie które zamieściłem w tytule. Sięgniemy do Biblii: Bo my nie jesteśmy handlarzami Słowa Bożego, jak wielu innych, lecz mówimy w Chrystusie przed obliczem Boga jako ludzie szczerzy, jako ludzie mówiący z Boga. 2 Kor. 2:17 
 
Można zadąć sobie pytanie, dlaczego takie mocne oświadczenie: nie jesteśmy handlarzami Słowa Bożego i w czym kryje się znaczenie tego stwierdzenia? 

 
Zacznę od słownikowego wytłumaczenia znaczenia słowa handlarz. Słowo handlarz posiada 53 synonimy w słowniku synonimów oto zbiorcza lista synonimów do słowa handlarz., diler, domokrążca, , pośrednik, przekupień, s, spekulant, straganiarz, tandeciarz, , kupiec bazarowy, handlarz uliczny, akwizytor, cwaniak, fałszerz, intrygant, judziciel, kombinator, , krętacz, lichwiarz, , manipulator, matacz, mąciciel, , nabieracz, naciągacz, podjudzacz, , podżegacz, prowokator, , spryciarz, szachraj, szuler, wilk w owczej skórze, , makler itd.. Synonimy słowa „handlarz” z podziałem na dwie najważniejsze grupy znaczeniowe:
1. handlarz – np. w kontekście handlowym
2. handlarz – np. w odniesieniu do osoby załatwiającej coś nieuczciwie
Jak można zauważyć, słowo handlarz w synonimach jest częściej kojarzony z postawą negatywną, rzadziej z pozytywną. Częściowo, to środowisko sobie zapracowało na taką opinię. Choć nie można wszystkich rzucić do jednego worka.
Co jest ciekawe w handlu? To to, że czasami wartość towaru nie jest uzależniona od jakości, lecz od rodzaju transakcji: sprzedaję czy kupuję. Handlarz, kupując towar widzi niezliczoną ilość wad i stara się maksymalnie obniżyć cenę. Natomiast, sprzedając ten sam towar wychwala go pod niebiosa. Już nie „zauważa” wad, ewentualnie jakieś nic nieznaczące. Wartość niebotycznie rośnie ponieważ zmieniła się rola, już nie jest kupującym lecz sprzedającym. Pytanie, w którym momencie stał się „cud przewartościowania”? Niech każdy czytający sam sobie udzieli odpowiedzi. Inny przykład, to  handel prawem. Sala rozpraw, gdzie mamy trzech głównych aktorów: sędzia, prokurator i adwokat. Oceniają tą samą sprawę, powołując się na to samo prawo. I tu zaczyna się „handel”. Prokurator powołując się na Kodeks Karny żąda kary, 10 lat więzienia. Adwokat korzystając z tego samego kodeksu, stwierdza: brak podstaw prawnych do postawienia zarzutu. Sędzia wydaje wyrok, 2 lata w zawieszeniu. Publiczność „bawiąc się” ocenia, kto był lepszy: prokurator czy adwokat. Który z nich wygrał, kto lepiej wykorzystał lub naciągnął „prawo”, który był bardziej przekonywujący dla sędziego. 
 
Wracając do słów Ap. Pawła: Bo my nie jesteśmy handlarzami Słowa Bożego, jak wielu innych, lecz mówimy w Chrystusie przed obliczem Boga jako ludzie szczerzy, jako ludzie mówiący z Boga. 
 
Niestety, szczególnie w tych ostatecznych czasach, można spotkać się z handlem Bożym Słowem w różnych dziedzinach chrześcijańskiego życia. Duchowy handel szczególnie jest zauważany w nauczaniu dotyczącym: doktryn, pobożności, działaniu Ducha Świętego, budowy Kościoła Pana Jezusa, małżeństwa oraz roli kobiety w Zborze. 
Poszukajmy w Piśmie Świętym podłoża tego problemu.
 
1. Handel w nauczaniu.
Nauczanie zmierza szybkim krokiem do stanu opisanego przez Apostoła Pawła:  Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, 2 Tym. 4:3. Na topie jest głoszenie Słowa Bożego w taki sposób, aby nie oskarżało i nie nakładało na człowieka żadnych obowiązków. Słowo które pozwoli na dowolną interpretację Biblii. Już na pewno nie może ingerować w ludzkie „dokonania”, musi pozwalać na wszystko co pragnie „duchowy” człowiek. Skromność nie jest mierzona prawdą Biblii, lecz etyką i „wyzwoleniem” tego świata. Gdzie duch czasu, ustanawia normy na podstawie historii odstępczego Kościoła. Siedem listów do siedmiu aniołów z Objawienia wyraźnie wskazują na występujące negatywne zmiany, które były efektem przemijającego czasu i rozwijającego się humanizmu. Kościół Pana Jezusa z upływającym czasem odchodzi w swoim nauczaniu od Biblii. Można odnieść wrażenie że, zapomina o nieomylności Biblii lub chce coś dla siebie „ugrać”. Biblia jest ponadczasowa, a cywilizacja i humanizm nie ma wpływu na prawdę płynącą z jej stronic. Jest doskonałym i niezmiennym Słowem Boga. 
Klasyczny  przykład  handlu słowem przedstawił  Pan Jezus w ewangelii Mateusza: Skąd był chrzest Jana? Z nieba czy z ludzi? A oni rozważali to sami w sobie, mówiąc: Jeśli powiemy, że z nieba, rzeknie nam: Czemu więc nie uwierzyliście mu?  Jeśli zaś powiemy: Z ludzi, boimy się ludu, albowiem wszyscy mają Jana za proroka.  I odpowiadając Jezusowi, rzekli: Nie wiemy. Rzekł i On do nich: To i Ja wam nie powiem, jaką mocą to czynię. Mat. 21:25-27.  Jezus stawia  pytanie swoim  oponentom: Chrzest Jana z nieba czy z ludzi? Odpowiedź była prosta i dobrze im znana. A mimo to rozpoczął się handel, szukanie dla siebie odpowiedniej pozycji, liczenie kosztów które należałoby ponieść. Arcykapłani Izraela uświadomili sobie, jak wmanewrowali się w niezręczną sytuację. Jeżeli udzielą odpowiedzi zgodnie z prawdą, usłyszą zarzut: dlaczego nie uwierzyliście Mu. Powiedzieć: z ludzi. Nie, to niemożliwe, ponieważ lud może ukamieniować. Handel nie doszedł do skutku, nie uzyskali tego co chcieli. Jezus przejrzał ich właściwe zamiary, które uzewnętrzniły się w postaci obłudy.
Jeszcze jeden przykład: Wtedy faryzeusze, odszedłszy, naradzali się, jakby go usidlić słowem.  I wysłali do niego uczniów swoich wraz z Herodianami, którzy powiedzieli: Nauczycielu, wiemy, że jesteś szczery i drogi Bożej w prawdzie uczysz, i na nikim ci nie zależy, albowiem nie oglądasz się na osobę ludzką.  Powiedz nam przeto: Jak ci się zdaje? Czy należy płacić podatek cesarzowi, czy nie? A Jezus, poznawszy ich złośliwość, rzekł: Czemu mnie kusicie, obłudnicy?  Pokażcie mi monetę podatkową; a oni przynieśli mu denar.  I rzecze im: Czyja to podobizna i czyj napis?  Powiadają: Cesarza. Wtedy mówi do nich: Oddawajcie więc, co jest cesarskiego, cesarzowi, a co Bożego, Bogu.  A gdy to usłyszeli, zdziwili się, po czym opuścili go i odeszli. Mat.22:15-22.  Cała rozmowa miała jeden cel, doprowadzić do otrzymania argumentów, które pozwoliłyby oskarżyć Jezusa.  Stworzenie sytuacji w której słowem Pana Jezusa można  grać do „dwóch bramek”: przypodobać się dla Rzymu i nic nie stracić w oczach Izraela. A przy tym znaleźć przyczynę do oskarżenia Jezusa przed Rzymem, lub obrzydzić go w oczach Izraela. Próba cynicznego handlu nauczaniem Mistrza polegała na włożeniu w słowa Jezusa swojej wygodnej interpretacji. Brak szczerego i prostego budowania się Słowem Bożym. A wręcz odwrotnie, nieszczere wkładanie w usta Pana Jezusa swojej filozofii. Takie działanie można porównać do  handlu. W tym przypadku handlu słowem, zmierzając do osiągniecia swoich egoistycznych celów.
 
2. Handel pobożnością i skromnością.
W tych tematach człowiek dokonał podziału Biblii, na rzeczy pierwszorzędne, drugo a może i trzeciorzędne. Kryteria które zastosował do podziału Biblii są zupełnie dobrowolne i uzależnione od potrzeb, lub „zrozumienia” danego badacza. W zależności od wyznaczonego sobie celu, granice między rzeczami pierwszorzędnymi, drugo i trzeciorzędnymi są bardzo elastyczne. Gdzie duch czasu i humanizmu ustala granicę ludzkiego podziału. Można zauważyć że, w temacie pobożności czy skromności inaczej mówiąc chodzeniu w świętości, dokonano wielu korekt. Polegają one na usprawiedliwieniu postępującej lekkości, otwierając drzwi do kształtowania pobożności i skromności zgodnie z upadającą etyką tego świata. Szatan chytrze wykorzystał oczekiwania człowieka, nadając ton temu podziałowi. Przypatrzmy się bliżej tej istotnej sprawie:
 
Rzeczy pierwszorzędne to sprawy związane z nauczaniem o miłości, łasce zbawiennej i Bożym miłosierdziu skierowanych do człowieka. Typowy humanizm: miłość, Boża łaska i wspaniałe obietnice Królestwa Bożego. Człowiek, tylko człowiek i wszystko u jego stóp. Jednocześnie wyraża niezadowolenie, wręcz oburzenie gdy zostają poruszone tematy  o grzechu, rzeczach pospolitych lub tych które się Panu Bogu nie podobają. Przypomnę nauczanie z listu dla Galacjan: A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje wraz z namiętnościami i żądzami Gal.5:24 Chętni do dzielenia Biblii szybko znajdą usprawiedliwienie a wytłumaczenie może mieć następujący wydźwięk: to dotyczy Galacjan tamtego Zboru. Natomiast lansują nauczanie umożliwiające ciągłą darmową konsumpcję. Ubiorę to w następujące  słowa: wszystko się należy. Pozostała część Bożej prawdy oczekująca od człowieka wyrzeczenia, posłuszeństwa i podporządkowania się zakonowi Chrystusowemu jest odbierana w kategoriach utraty wolności. Wolności, która tylko żąda, nic nie dając w zamian. Przeciwnik prawdy zatrzymuje nauczanie na tzw. „rzeczach pierwszorzędnych”, próbując na wybiórczym nauczaniu wykreować człowieka pojednanego z Bogiem.  Apostoł Paweł w mocy Ducha Świętego mówi zupełnie coś innego: Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości,  aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany. 2Tym.3:16  Celem Bożego Słowa jest doprowadzenie do doskonałości w całkowitym zjednoczeniu z Wszechmogącym Bogiem. A praca Ducha Świętego zmierza do ukształtowania Boskiej naturę w każdym dziecku Niebiańskiego Ojca. Paweł stwierdza: cała Biblia jest natchniona Duchem Świętym. To oznacza: całe Słowo Boga jest pierwszorzędne i nie jest podzielone na sprawy ważne, mniej ważne lub zupełnie nie ważne. Nauczanie, dzielące Biblijne prawdy na ważne i mniej ważne, dopasowując do letniego chrześcijaństwa, jest handlem Słowem Bożym.
Rzeczy drugorzędne czyli pospolite, ogólnie przyjęte przez daną kulturę, etykę czy cywilizację. Kryteria są oparte na rzeczach przyjętych i akceptowanych w danej kulturze, cywilizacji. Jednak należałoby postawić  pytanie: czy dana społeczność, kultura jest pojednana z Bogiem, czy dla niej zasady Biblii są wyznacznikiem ich postępowania? Niestety, żyjemy w ostatecznych czasach, zepsucia i zaniżonej moralności. 
Biblia mówiąc o rzeczach pospolitych ujmuje to następująco: Jeśli tedy kto siebie czystym zachowa od tych rzeczy pospolitych, będzie naczyniem do celów zaszczytnych, poświęconym i przydatnym dla Pana, nadającym się do wszelkiego dzieła dobrego. 2Tym. 2:21  Pospolitość wyklucza ze służby Panu Bogu, zamyka drogę do usługiwania w roli przygotowanego naczynia do celów zaszczytnych. W dzisiejszym chrześcijańskim świecie można zauważyć bardzo mocne przywiązanie do różnego rodzaju tradycji, często mające podłoże okultystyczne, np. w kultywowaniu różnego rodzaju świąt. Można sobie postawić pytanie: dlaczego? Myślę, że jest to wynik utracenia bezpośrednio bliskiej społeczności z Bogiem. W wyniku czego pojawiła się pustka, którą trzeba jakoś zapełnić. Człowiek zagubił się w poszukiwaniu radości, stracił prawidłowy cel, biorąc sprawy w swoje ręce. Problem w tym że, zamiast skierować się do Biblii, zaczął poszukiwanie w tradycjach tego świata. Jedna z obranych dróg prowadząca do „usprawiedliwienia” i wprowadzenia w dobre samopoczucie, została związana z tradycjami np.: kultywowanie zwyczaje różnych pogańskich świąt, ubranych w odpowiedni scenariusz. Choinki, siano pod obrusem, kolędy które ponownie „lulają” Jezusa. Stoły wigilijne, prezenty, ozdabianie domów światełkami itd. Kolejna rzecz którą wymienię to wesela, gdzie np. Pan młody nie może przed wejściem do kościoła widzieć ślubną sukienkę  swojej oblubienicy, ponieważ wygląd Pani młodej ma oczarować przyszłego męża, przenoszenia przez próg itd. Jeżeli go nie oczarowała przed weselem, to ślubny ubiór nie zrobi hokus-pokus. Co najgorsze, to nadanie temu wszystkiemu rangę świętości i doniosłości. A obecna, wewnętrzna duchowa pustka w dalszym ciągu ma się dobrze, może namiastka takiego „duszewnego” uspokojenia. 
 
Już w Starym Testamencie Bóg zwrócił uwagę i upominał Swój Naród:
1. Tak mówi Pan: Nie wdrażajcie się w zwyczaje narodów, nie lękajcie się znaków niebieskich, chociaż narody się ich lękają! Jer.10:2 
2. abyś nie nabrał jego obyczajów i nie przygotował pułapki na swoją duszę.  Przyp. 22:25
3. Nienawidzę  waszych  świąt,  gardzę  nimi,   i  nie  podobają  mi  się  wasze  uroczystości 
    świąteczne. Amosa 5:21  
 
Wrócę do  pytania: czy chcesz być w Bożym ręku, naczyniem do celów zaszczytnych? 
Jeżeli odpowiedź brzmi: Tak, to skierujmy wzrok do Biblii: 
1. Jeśli tedy kto siebie czystym zachowa od tych rzeczy pospolitych, będzie naczyniem do celów zaszczytnych, poświęconym i przydatnym dla Pana, nadającym się do wszelkiego dzieła dobrego. 2 Tym. 2:21  
2. A pospolitych i babskich baśni unikaj, ćwicz się natomiast w pobożności. 1 Tym.4:7  
Słowo Boże przekazuje prostą zasadę: jeżeli chcesz być naczyniem zaszczytnym w ręku Boga, to musisz się oczyścić od rzeczy pospolitych. Rzeczy pospolite uniemożliwią, zamykają drogę do korzystania z prowadzania mocną dłonią Pana Jezusa. Trwanie w rzeczach pospolitych to nic innego jak zagaszanie Ducha Świętego. Biblia pokazuje jasno, w dziele zbawienia nie ma rzeczy drugorzędnych. A jeżeli zaakceptujesz  pomysły Bożego przeciwnika, to znajdziesz się na równi pochyłej. Będziesz odjeżdżał i oddalał się z każdą chwilą od wspaniałych obietnic Biblii.  
Przypomnę jedną z największych tragedii na morzu, dotyczące niezatapialnego okrętu Titanik. Dlaczego takie porównanie? Ponieważ szeroko pojęte chrześcijaństwo dokładnie zachowuje się tak jak ludzie na wymienionym okręcie. Ludzie płynęli na niezatapialnym okręcie. Może swoją pewność budowali na cytacie zamieszczonym na burcie: „Sam Chrystus nie zdoła go zatopić”.  Wielu  chrześcijan buduje wiarę na teorii nieutracanego  zbawienia  i tak płynął na duchowym „Titaniku” pełni relaksu, zabawy i kwitnącej miłości. Pewni swego bezpieczeństwa. Cała  wiara w niezatapialność była zbudowana na dobrym marketingu i wspaniałej myśli konstruktorów. Wygoda, pewność siebie, świadomość wielkości nie dopuszczała myśli, że może wydarzyć się coś niedobrego. Ostrzeżenia z innych przepływających statków o niebezpieczeństwie, kwitowano stwierdzeniem: jesteśmy na Titaniku. Proszę nas nie straszyć, nie zakłócać radości i dobrego samopoczucia. Kiedy, wreszcie dotarła prawda o tragedii, radość i pewność zamieniła się w rozpacz i przerażenie. Ale  już było za późno, niezatapialny okręt tonął.
Podział Biblii na rzeczy ważne i mniej ważne, usadowił wielu chrześcijan na takim Titaniku którego bezpieczeństwo oparte jest tylko na rzeczach pierwszorzędnych, karmionych miłością która jest głucha na uwagi o nadchodzącej tragedii. Na dobrym samopoczuciu, gdzie rzeczy pospolite i te które się Bogu nie podobają, zostały zaszufladkowane do rzeczy drugorzędnych i mniej istotnych. Na radości, którą nie wolno zakłócić nauczaniem o zaparciu się siebie czy ukrzyżowaniu siebie samego. Na gwarancji zbawienia, bez potrzeby toczenia boju z grzechem. Na bezstresowym chrześcijaństwie, uwolnionym z nakazów Zakonu Chrystusowego. Na bezpieczeństwie, gdzie gwarantem jest dobre samopoczucie i humanizm. Nikt nikomu nie zwraca uwagi, aby nie być posądzonym o brak miłości. Taki radosny duchowy „rejs” Titanikiem, z przykrością trzeba stwierdzić: zapomniano o wąskiej i ciernistej drodze prowadzącej do bram Bożego Królestwa. Oby ta podróż nie zakończyła się w otchłani, podobnie jak przytoczony przykład Titanika. 
Podsumuję to rozważanie słowami Bożego Zakonu: przeto znowu wyznacza pewien dzień, "dzisiaj", mówiąc przez Dawida po tak długim czasie, jak to przedtem zostało powiedziane: Dziś, jeśli głos jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych. Hebr. 4:7  
 
Pamiętaj jak zareagował Jezus, gdy w świątyni spotkał się z handlem. 
…”I skręciwszy bicz z powrózków, wypędził ich wszystkich ze świątyni i wyrzucił wszystkich, którzy sprzedawali i kupowali w świątyni, a stoły wekslarzy i stragany handlarzy gołębiami powywracał”. Mój Dom, miejsce chwały dla Boga, a wyście uczynili z niego jaskinię zbójców.
 
Zastanów się i zadaj sobie pytanie: Czy Twoje chrześcijaństwo i zasady którymi się kierujesz nie są handlem słowem Wszechmogącego Boga? Czy czasami nie płyniesz duchowym niezatapialnym „Titanikiem”?

 

Bookmark the permalink.

Comments are closed