Moje życie ma sens

A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem (por. Jer 29,13).

Był taki czas w moim życiu, gdy nieświadomie szukałam Boga. Chciałam znaleźć sens życia i szczęście. Nie wiedząc, że cel moich poszukiwań jest tak blisko, codziennie wieczorem zasypiałam z myślą, że minął kolejny dzień, a ja nadal nie wiem po co żyję!

Gdy nadchodził rok 2007 postanowiłam, że będzie on końcem moich poszukiwań. Minęły pierwsze miesiące tego roku i nic się jednak nie zmieniło. Nawet okazało się, że jest coraz gorzej… Pogorszyły się moje relacje z innymi. Miałam problemy z rodzicami, z nauczycielami… Okazało się, że wszystko do czego dążę ma w sobie tylko jakąś marną namiastkę szczęścia i nawet to, co początkowo wydawało się kolorowe, szybko traciło swoją wartość a świat stawał się na nowo szary.

W swoich poszukiwaniach przechodziłam mimo obok Boga. Od dzieciństwa chodziłam do kościoła, a moi rodzice wpajali we mnie wiarę. Akceptowałam to, że Bóg istnieje, wiedziałam o Nim dużo, ale nie znałam Go. Bóg wydawał mi się taki odległy, nierzeczywisty, a przy tym surowy i zimny.

Moje życie było całkowitym zaprzeczeniem Ewangelii, o której często słyszałam. Robiłam wiele rzeczy, o których sumienie mówiło mi, że są złe, tylko po to, aby dopasować się do otoczenia, aby nie narażać się na odrzucenie. Wreszcie całkowicie zagłuszyłam wołanie sumienia, przez co moje życie zaczęło dosłownie staczać się w dół.

Gdy w swoich poszukiwaniach dochodziłam do kresu sił, Jezus mimo to, że Go odrzucałam tchnął w moje serce nadzieję. Pewnego razu przemówił do mnie słowami pieśni: Przyjdź do Jezusa oddaj Mu dziś życie swe, przyjdź do Jezusa On poprowadzi cię, nie myśl już jak ogromny jest grzech, który przytłacza cię, do Pana przyjdź On przebaczy ci i powie ci jak żyć. W jednej chwili dotarło do mnie, że jedynie Bóg będąc Wszechwiedzący tak naprawdę wie jak mam żyć. Jezus nadał mojemu życiu sens pokazując mi, że to On jest drogą! Drogą do szczęścia, radości, wolności… Odkryłam, że każdy dzień może być  lepszy niż miniony i wyjątkowy, a to tylko dlatego, że Jezus idzie przy mnie mówiąc: Nie porzucę cię ani cię nie opuszczę (por. Hebr 13,5).

Dzisiaj życie z Jezusem ma dla mnie zupełnie inny wymiar. We wszystkich problemach, trudnościach, nawet tych codziennych, jak szkoła czy praca mogę doświadczać realności Jego słów.

Jeżeli więc dziś obojętnie przechodzisz obok Jezusa, zatrzymaj się! Jezus nie jest tylko postacią historyczną sprzed 2000 lat. On nie tylko chodził po Ziemi i zmarł. On zmartwychwstał i jest realny. Dlatego moje życie teraz może mieć sens, bo On żyje (por. Łuk 24,23).

Bookmark the permalink.

Comments are closed